Gdańsk, Gdynia… sesja narzeczeńska Ani i Janka

 

Na początku lipca wstałam wcześnie rano w poniedziałek i pociągiem z Tychów pojechałam na drugi koniec Polski do Ani i Janka.. do Gdańska! Zbliża się ich ślub wielkimi krokami (w Zakopanem), a sesja narzeczeńska zamarzyła się im w ich stronach, w domu. Jadąc pociągiem wyobrażałam sobie te wszystkie wspaniałe miejsca i kadry, a chcąc także dobrze wykorzystać czas podróży kończyłam poprzedni reportaż ślubny. Zdecydowanie polecam podróż pociągami i kawę w Warsie ;)

Nie przypadkowo wpis najpierw pojawi się na blogu, ponieważ jak zapewne zauważycie znajdują się tu także zdjęcia zrobione telefonem, które idealnie uzupełniają cały reportaż. Enjoy!

Pierwszy dzień był dniem odpoczynku, złapania oddechu, ale nie zabrakło morza! Wietrzny zimny dzień, ale widok morza zawsze jest wyjątkowy. Tym bardziej dla osób, które nie mają go na wyciągnięcie ręki. Krótki spacer po molo i planowanie kolejnych dni…

Czy ja już mówiłam, że kocham koty?…. 

Poznajcie Panterkę :) Staruszka ma już 16 lat i został jej jeden kieł, ale jest cudowną kotką, która jest przykładem, że jednak koty będą w przyszłości rządzić światem. haha, a tak na poważnie, Panterka potrafi wychować i podporządkować sobie ludzi. Zabawne było dla mnie, że na jej miauczenie Janek wstawał i otwierał jej drzwi. Krótka komenda ze strony kota i już raz dwa i wykonane. A jeszcze zabawniejszy był fakt, że Pantera nie potrzebowała wiele czasu, żeby to samo zrobić ze mną!

Pierwszy dzień.. Zamysł? Plan? Miał to być reportaż o dwójce zakochanych w sobie ludziach, w miejscach dla nich szczególnie ważnych.

Na pierwszy ogień – Starówka! Ania i Janek zabrali mnie na Gdańską Starówkę, zwiedziliśmy klimatyczne uliczki, oglądałam przepiękne kamienice, przepłynęliśmy kawałek promem (promem?) i wybraliśmy się na Amber Sky, czyli Koło Widokowe, które co roku jest montowane w innym miejscu. Widok z góry na miasto – fantastyczny. Czerwone dachy zawsze mnie zachwycają..

Ania mieszkała po drugiej stronie ulicy od Janka, ale jakoś wcześniej ich drogi nie umiały się połączyć, dopiero w drodze powrotnej z przygotowań do bierzmowania się poznali. I tak już zostało :) Ręka w rękę.. Razem.. 

Miło znaleźć tyski akcent tyle kilometrów od domu :) 

Czas na odpoczynek.. napełnienie brzuchów i kolejne długie rozmowy. Taka cudna i smakowita łódka podpłynęła na nasz stolik. Wybaczcie, że robię Wam smaka, ale wyglądało to imponująco, czego dowodem byli przechodnie robiący zdjęcie łódeczce.

Moje ulubione zdjęcie (powyżej). Dlaczego? Bo Ania z Jankiem nie spodziewali się już zdjęć, a miejsce mnie totalnie urzekło, światełko zrobiło się przyjemnie miękkie. Na moście, na którym zrobiliśmy to zdjęcie było sporo turystów i prawie wszyscy skupili się na drugiej stronie mostu – na pięknych odnowionych kamienicach, na statkach.. a ja lubię to co niedocenione, surowe, może zapomniane.. sama mieszkam w takiej nieidealnej kamienicy (kamienicy, jak na tyskie realia) i nie zmieniłabym jej ani trochę. Tak jak tych kamienic w tle.. perfekcyjnie nieidealne.

Ania z Jankiem twierdzili, że nie są w stanie tak wyjść na zdjęciu. hehe. A jednak!

Później mała przerwa w domu.

A przy okazji.. drugi kociak Anastazja. Anastazja została przygarnięta ze schroniska i ma się teraz baaardzo dobrze. Posiada pewne ukryte talenty, m.in. potrafi „mówić” haha. Trudno to opisać, ale jak już się usłyszy, to ciężko o tym doświadczeniu zapomnieć.

Ania pokazała mi album, który sama narysowała dla Janka.

Ania: „To był prezent na ósmą, ostatnią narzeczeńską rocznicę, ze „zdjęciami” z ważnych dla nas chwil.”  Rysunki, z miejsc, w których byli razem, ale z których niestety nie mają zdjęć, a ponieważ Ania ma ogromny talent – to takie „zdjęcia” powstały. To jeden z tych rysunków, z tych chwil.. które później miałam odtworzyć. Niestety poprzeczka była dla mnie za wysoka, rysunek Ani zdecydowanie wygrał :) Ja jestem nim oczarowana. Żałujcie, że nie widzieliście reszty..

Moment moment.. Dwa koty a teraz 2 psy? Tak! I to jest najwspanialsze :) Biały nazywa się Frodo, a czarny Kongo. Achhh w tym domu to jest ogrom szczęścia :)

  

Dzień zakończyliśmy grą Dixit, przy której trzeba pobudzić do działania wyobraźnię i kreatywność.

Kolejny dzień i kolejna porcja zdjęć.. Ania i Janek mieszkają w 114-letniej kamienicy w Gdańsku Wrzeszczu. Uwielbiam kamienice i wiedziałam, że ta także mnie zaskoczy, tym bardziej, że miesiąc wcześniej jak mnie odwiedzili w Tychach pochwalili się, że sami ją odnawiają, remontują. Ania kończy studia z architektury wnętrz i ten ogromny artyzm widać we wnętrzach. Ania planuje i razem z Jankiem robią cuda :) Tworzą zgrany duet.

Kochani, cudownie, że nie zmieniacie mieszkania w coś całkiem innego. To piękne, że chcecie podkreślić i zachować historię tego budynku, mebli, osób w nim mieszkających – niesamowite grafiki od babci Janka..  i różnych innych elementów, które „czyta się” lepiej niż niejedną książkę z historii :)

Gdyby koty mogły mówić, jak myślicie, co by powiedziała Panterka i Anastazja w tym momencie? ja mam kilka przypuszczeń haha.

Kolejne ważne miejsce.. Park Oliwski w Gdańsku.

Wyjątkowe miejsce przy wodospadzie.. Janek się właśnie tutaj oświadczył Ani 

Ania.. niesamowicie utalentowana i wrażliwa osoba o ogromnym sercu.

Aniu, mamy podobne gusta co do wnętrz, kolorów, wzorów.. obie kochamy zwierzęta, a szczególną sympatią darzymy koty.. Już od pierwszego naszego spotkania, wiedziałam, że jesteś jedną z tych osób, z którymi się nigdy nie nudzę i mogę rozmawiać do późnych godzin nocnych, a może wczesnych porannych? :) Skradłaś serce Janka i wiem dlaczego :)

Morza oczywiście nie mogło zabraknąć, więc na wieczór przed moim wyjazdem wybraliśmy się do Gdyni Orłowa, gdzie znajdują się imponujące klify.

Janek.. przyszły sędzia o fantastycznym poczuciu humoru. Przy Tobie Janku, każdy smutas się uśmiechnie :) a nawet dostanie zakwasów na policzkach od śmiechu. Jak o czymś opowiadasz, robisz to w taki sposób, że chce się Ciebie słuchać bez przerwy. Wiecznie uśmiechnięty, wpatrzony w Anię..

Czwartek rano.. czas się pakować i jechać do domu..

Kochani Aniu i Janku, cudownie, że macie siebie :) Tworzycie niesamowitą parę, a już za chwilę – wspaniałe Małżeństwo :)  ..a ja cieszę się, że mogłam spędzić z Wami te niecałe 4 dni i już nie mogę doczekać się Waszego ślubu. Dziękuję za wszystkie rozmowy, za Wasz uśmiech, życzliwość.. Dziękuję, że mogłam nosić bez limitu koty, choć wiem, że nie były z tego powodu zadowolone.

Dodaj komentarz