Basia i Paweł – ślub rustykalny (Zabrze)

Rustykalny ślub Basi i Pawła…

I nadszedł ten dzień.. Długo wyczekiwany nie tylko dla Basi i Pawła, ale także dla mnie. Bo uwielbiam rustykalne śluby i przyjęcia!

Już na pierwszym spotkaniu w małej kawiarni w Krakowie przy rynku – wiedziałam, że będzie pięknie! A sesja narzeczeńska utwierdziła mnie w tym w 100% ..bo mam, przede wszystkim z Basią (wybacz Paweł) podobną wrażliwość do natury. Było drewno, były kwiaty, schowany za szafą kot, genialny samochód, o którym historię opowiedział mi wujek od Basi, i przy którym czas jakby się cofnął.. Były świece, deszcz, burza, słońce.. fantastyczni goście i Oni – Basia i Paweł

 …ale zacznijmy od przygotowań

Biurko z maszyny Singer. Z każdą minutą tego reportażu czułam się jakby ktoś wszedł do mojej głowy i odtwarzał z niej różne obrazy.. Takie biurko jest na mojej liście mebli, które bardzo chcę kiedyś mieć :) Wszystko u Basi było spójne z tym co miałam zobaczyć dopiero na przyjęciu.. Świeże kwiaty, gałązka z szyszkami, wianek we włosach.. cudna maszyna, sztaluga. To wszystko było takie TWOJE Basiu :) W końcu skądś musiało się wziąć powiedzenie „pokaż mi swój pokój, a ja powiem ci kim jesteś” 

Make-up Artist: Kasia Falęcka

Patrzcie jakie świetne galaktyczne skarpetki ma Paweł! 

Jestem pełna podziwu ile rzeczy Basia z Pawłem sami zrobili. Na przykład ten drewniany krążek na obrączki zrobił Paweł. Dekoracje na sali, które zobaczycie w dalszej części.. Dzień wcześniej miałam okazję zobaczyć na własne oczy jak dopinają na sali wszystko na ostatni guzik.. WOW! Nie wiem jak znaleźliście na to wszystko czas pomiędzy zwykłymi codziennymi obowiązkami..

Drewno.. kwiaty.. koronki.. coś pięknego!

Ten niesamowity samochód należy do wujka od Basi.. wyprodukowany został dla rolników, żeby mogli przewozić jajka. I faktycznie, zawieszenie jest tak miękkie, że ciężko byłoby te jajka potłuc :) Dalszej części opowieści nie będę przytaczać, bo boję się, że coś mogłabym przekręcić (w szczególności daty ;) ).

Pogoda początkowo nas nie rozpieszczała. Podczas mszy była burza i ulewny deszcz, za to później zrobiło się bardzo ładnie, słońce przebijało się pomiędzy mokrymi liśćmi, a my mieliśmy chwilę na kilka zdjęć na zewnątrz..

Basia z Pawłem zrobili niespodziankę swoim przyjaciołom, a mianowicie – mini sesję brzuszkową podczas przyjęcia weselnego. Nie musieliśmy nigdzie daleko iść, zaledwie dwa kroki i jeszcze przed kolejnym deszczem zdążyliśmy zrobić kilka ujęć.

Goście bawili się przy dźwiękach DJa Gringo.

Kochani… Cieszę się, że mogłam najlepiej jak potrafię udokumentować ten dzień. To była przyjemność Was poznać :) Mam nadzieję, że dane nam będzie jeszcze niejednokrotnie się spotkać. 

Dodaj komentarz